WARSZTAT TŁUMACZA - TRADOS STUDIO 2011

Grupa docelowa
Szkolenie skierowane jest do studentów kierunków filologicznych; słuchaczy podyplomowych studiów tłumaczeń; początkujących tłumaczy, którzy planują współpracę z biurami tłumaczeń oraz samodzielnych freelancerów.

Cel szkolenia
Nabycie praktycznej umiejętności posługiwania się aplikacją wspomagającą proces tłumaczenia - Trados Studio 2011

Zarys szkolenia
sesja 1:
- wprowadzenie
- środowisko SDL Trados Studio 2011
- interfejs pakiety, widoki
- tworzenie i zarządzanie projektami tłumaczeniowymi - część 1
- uruchamiania procesów wsadowych - część 1
- tłumaczenie dokumentów
sesja 2:
- widoki i funkcjonalności, wyszukiwanie kontekstowe, funkcja autosuggest
- generowanie i przegląd raportów
- tworzenie i zarządzanie projektami tłumaczeniowymi - część 2
- uruchamiania procesów wsadowych - część 2
- przegląd (recenzja) tłumaczeń
sesja 3:
- praca z pakietami tłumaczeń
- weryfikacja tłumaczeń
- praca z różnymi typami plików
- WinAlign - tworzenie pamięci tłumaczeniowych z już przetłumaczonych dokumentów
sesja 4:
- Trados Multiterm - rozpoznawanie terminologii, terminologia w trakcie tłumaczenia

Miejsce i forma szkolenia
Szkolenie prowadzone jest zdalnie - przez aplikację Skype - w formie bezpośredniej interakcji / warsztatu.
Materiały potrzebne do szkolenia są przesyłane e-mailem przed / lub w trakcie szkolenia.

Język szkolenia
Szkolenie prowadzone jest w języku polskim.
Szkolenie oparte jest na materiałach / przykładach w języku angielskim / polskim.

Czas trwania szkolenia
4 godziny (zazwyczaj 4 godzinne sesje, daty i godziny sesji - do ustalenia z uczestnikiem, możliwość przełożenia na późniejszy termin / wydłużenia sesji itp.)

Cena szkolenia
300 PLN

Jeżeli są Państwo zainteresowani szkoleniem, prosimy o kontakt mailowy lub telefoniczny.





SŁOWO O TŁUMACZENIACH CZ.3
Wg Wikipedii proces tłumaczenia, niezależnie od tego czy jest to tłumaczenie ustne czy pisemne, może być opisany jako:
- Dekodowanie znaczenia tekstu źródłowego
- Kodowanie tego znaczenia w tekście docelowym.
Aby zdekodować znaczenie tekstu, tłumacz musi najpierw zidentyfikować poszczególne jego komponenty – "elementy tłumaczenia", czyli fragmenty tekstu traktowane jako elementy poznawcze. Elementem tłumaczenia może być słowo, zwrot bądź jedno lub więcej zdań. Za tą pozornie prostą procedurą kryje się skomplikowana operacja poznawcza. Tłumacz, aby zdekodować pełne znaczenie testu źródłowego musi świadomie i metodycznie zinterpretować i przeanalizować wszystkie jego cechy. Proces ten wymaga bardzo dobrej znajomości języka źródłowego, jego gramatyki, semantyki, składni, idiomów i tym podobnych, a także kultury ludzi, którzy się tym językiem posługują.
Tłumacz musi także posiadać dogłębną wiedzę na temat języka docelowego, by poprawnie zakodować w nim wiadomość z języka źródłowego. Wiedza na temat języka docelowego jest bardziej istotna i powinna być nawet szersza niż ta dotycząca języka źródłowego, dlatego, iż większość tłumaczy, dokonuje przekładu na swój język rodzimy.Co więcej, istotna jest także wiedza merytoryczna.

Błędne przekonania
Prawdopodobnie najbardziej rozpowszechnionym błędnym przekonaniem dotyczącym tłumaczenia jest to, że istnieje proste tłumaczenie dosłowne pomiędzy dwoma dowolnymi językami, a zatem tłumaczenie jest procesem łatwym i mechanicznym. Wprost przeciwnie, tłumaczenie jest zawsze pełne zarówno niepewności jak i nieumyślnego mieszania idiomów i sposobów użycia obu języków. W konsekwencji produkowane są hybrydy językowe, np. mieszanka angielsko-francuska, angielsko-hiszpańska czy angielsko-polska, często określane jako "trzeci język".
Wielu początkujących tłumaczy mylnie uważa, że ich zajęcie należy do grona nauk ścisłych oraz błędnie zakłada, że istnieją ściśle określone korelacje pomiędzy poszczególnymi wyrazami i zwrotami w różnych językach, a tym samym, że istnieją pewne niezmienne formy tłumaczenia nadające się do powielania podobnie jak w kryptografii. Zakładają oni, że jedyne, co należy robić, aby przetłumaczyć tekst to kodować i dekodować pomiędzy dwoma językami używając słownika jako przewodnika.
Jednakże taki niezmienny związek istniałby jedynie gdyby nowy język łączył się w całości i nieustannie synchronizował z innym istniejącym językiem w taki sposób, że każdy wyraz już na zawsze miałby ten sam zakres znaczeń zachowując przy tym przyjęte za pewnik korzenie etymologiczne i leksykalne "nisze ekologiczne".
Jeśli nowy język miałby kiedykolwiek żyć własnym życiem, z dala od takiego kryptograficznego użycia, to każdy wyraz w sposób naturalny zacząłby przybierać nowe znaczenia, podczas gdy inne zacierałyby się stawiając tym samym pod znakiem zapytania taką syntetyczną synchronizację.
Od wieków trwają dyskusje, czy tłumaczenie jest w swej istocie sztuką, nauką, czy rzemiosłem. Tłumacze dosłowni, tacy jak Gregory Rabassa (autor "If This Be Treason") utrzymują, że tłumaczenie jest sztuką, ale taką, której można się nauczyć. Inni tłumacze, głównie ci, którzy zajmują się przekładem technicznym, biznesowym lub prawnym, postrzegają swój zawód jako rzemiosło – takie, które nie tylko może być wyuczone, ale również takie, które jest przedmiotem analizy językowej i które czerpie z wiedzy akademickiej.
Większość tłumaczy zgodzi się, że to, w jaki sposób podchodzimy do tej profesji zależy od rodzaju tłumaczonego tekstu. Prosty dokument, np. instrukcja obsługi często może być przetłumaczona szybko, za pomocą technik znanych zaawansowanym studentom języków obcych. Inaczej jest z artykułem prasowym, przemową polityczną lub książką, które mogą skupiać się na prawie każdym temacie. W takim przypadku wymagane są nie tylko zdolności językowe oraz techniki wyszukiwania, ale również spora znajomość tematyki, wrażliwość kulturowa i biegłe opanowanie sztuki dobrego pisania. To właśnie tłumaczenie było najlepszym warsztatem dla wielu uznanych pisarzy.

Ocena sukcesu
Jako, że celem tłumaczenia jest by zarówno tekst źródłowy jak i jego przetłumaczona wersja przekazywały tę samą wiadomość, biorąc pod uwagę ograniczenia tłumacza, dobre tłumaczenie może być oceniane przez dwa kryteria:
- "Wierność", określa w jakim stopniu tekst tłumaczony jest wierny oryginałowi, bez dodawania czy odejmowania od niego czegokolwiek, zmniejszania lub wzmacniania znaczenia którejś z jego części.
- "Autentyczność", czyli w jakim stopniu tłumaczenie uważane jest za autentyczne przez osobę, w której ojczystym języku zostało ono napisane, oraz czy jest zgodne z zasadami gramatycznymi, składniowymi i idiomami tego języka.
Tłumaczenie spełniające pierwsze kryterium nazywa się "tłumaczeniem wiernym", a tłumaczenie spełniające drugie kryterium "tłumaczeniem idiomatycznym". Tłumaczenia te nie wykluczają się wzajemnie.
Kryteria oceniające autentyczność przekładu wydają się być dokładniej sprecyzowane: tłumaczenie, które nie jest idiomatyczne "brzmi źle", a w skrajnych sytuacjach, gdy tekst tłumaczony jest "słowo w słowo" za pomocą maszyny, ma ono już jedynie wartość humorystyczną (z angielskiego "round-tip translation").
Niemniej jednak, w pewnych kontekstach tłumacz może świadomie starać się stworzyć tłumaczenie dosłowne. Tłumacze tekstów literackich, historycznych, jak i religijnych często pozostają wierni oryginałowi tak bardzo jak to jest możliwe. "Rozciągają" granice języka docelowego tak, aby stworzyć tłumaczenie, które nie będzie tłumaczeniem idiomatycznym. Podobnie jest z tłumaczami zajmującymi się tekstami literackimi, którzy używają słów lub wyrażeń pochodzących z języka źródłowego by nadać tłumaczeniu "lokalnego koloru".
Pojęcia "autentyczności" i "wierności" pojmowane są inaczej przez pewne najnowsze teorie dotyczące tłumaczenia. W niektórych kręgach twierdzenie, że dopuszczalne są tłumaczenia tak twórcze i oryginalne jak tekst źródłowy staje się coraz bardziej popularne.
W ostatnich dekadach do najbardziej wybitnych zwolenników stylu tłumaczenia nieautentycznego zalicza się Antoine Bermana, francuskiego tłumacza ("L’epreuve de l’etranger", 1984). Zwolennikiem tłumaczeń nieautentycznych był także amerykański teoretyk Lawrence Venuti, który w tłumaczeniach propagował ideę "foreignization", a nie "domestication" (Call to Action w The Translator’s Invisibility, 1994).
Wiele teorii dotyczących tłumaczenia nieautentycznego sięga do pojęć pochodzących z okresu niemieckiego romantyzmu, a w szczególności do pojęcia "foreignization" opisywanego przez niemieckiego teologa i filozofa Friedricha Schleiermachera. W swoim wykładzie "On the Different Methods of Translation" (1813) wyróżnił dwie metody tłumaczenia. Pierwsza, która przybliża: "autora do czytelnika", czyli autentyczność i druga, która przybliża: "czytelnika do autora", czyli tłumaczenie tekstu tak, aby był bardziej zrozumiały dla czytelnika z innego kraju (dostosowanie tekstu do czytelnika). Schleiermacher sprytnie poparł tę drugą metodę. "Należy jednak zauważyć, iż skłonność ta nie była uwarunkowana pragnieniem ignorowania tego, co obcojęzyczne, a raczej, jak nakazywał nacjonalizm, pragnieniem przeciwstawiania się francuskiej dominacji kulturowej i propagowania kultury niemieckiej".
Pojęcia "autentyczności" i "wierności" pozostały mocno zakorzenione w tradycjach zachodnich, nie są natomiast tak rozpowszechnione w innych kulturach. Indyjska powieść "Ramayana" powstała w kilku wersjach, w różnych indyjskich językach i opowiadania w każdej z nich są inne. Na przykładzie tej powieści bardzo widoczna jest dowolność tłumaczenia. To podejście może odnosić się do tendencji zbytniej gloryfikacji tej części tekstu, która poświęcona jest głębokiej religijności lub potrzebie nauczania osób niewierzących.
Podobne przykłady można odnaleźć w średniowiecznej literaturze chrześcijańskiej, która dostosowywała tekst do odbiorców, ich obyczajów i wartości, jakie cenili w życiu.

Ekwiwalencja
Rozróżnienie na ekwiwalencję formalną i funkcjonalną zostało zaproponowane przez tłumacza i teoretyka przekładu Eugene'a Nidę i pierwotnie odnosiło się do różnych strategii tłumaczenia Biblii, jednak kategorie te można zastosować do każdego typu tłumaczenia.
Ekwiwalencja dynamiczna (funkcjonalna) przekazuje główną myśl wyrażoną w tekście źródłowym. Jeśli jest to konieczne, cel ten osiągany jest kosztem dosłowności, oryginalności sememu, a także kolejności wyrazów w zdaniu, formy gramatycznej tekstu źródłowego, itd.
Ekwiwalencja formalna (odwzorowana w tłumaczeniu dosłownym) stara się traktować tekst "dosłownie" lub " słowo w słowo" (ostatnie wyrażenie jest zresztą dosłownym tłumaczeniem łacińskiej frazy "verbum pro verbo"). Jeśli jest to konieczne, to ekwiwalencja to jest osiągana kosztem naturalności języka docelowego.
Nie ma jednak wyraźnej granicy między ekwiwalencją formalną a dynamiczną. Wprost przeciwnie pozwalają one na podchodzenie do tłumaczenia na wiele sposobów. W zależności od potrzeby i kontekstu, ten sam tłumacz może użyć każdego z rodzajów ekwiwalencji w różnych miejscach tego samego tekstu. Kompetentne tłumaczenie wymaga wyważonego łączenia ekwiwalencji formalnej i dynamicznej. Co więcej, w niektórych przypadkach tłumaczenie może być zarówno dynamicznie, jak i formalnie ekwiwalentne z tekstem oryginalnym.